usiadł na skraju materaca, niedaleko od niej.

- Trzymaj się bliżej nas, do diaska!
tym drgały. Po chwili robot powrócił do swojej normalnej
prawczego — dzieci zaczęły okropnie płakać. Ani matka,
- Rozumiem. - Łzy popłynęły jej po policzkach. Rzeczywiście nie miała teraz gdzie
- Naprawdę?
- Włożysz ją?
krewniaczki. Jego postawa nie podobała się jej ani trochę.
- Oczywiście.
- Słyszałam. Wiem, że jest policjantem. - Hope wymówiła to słowo tonem, który nie pozostawiał wątpliwości, iż bycie gliną utożsamia się w jej pojęciu z wpadnięciem do kloaki.
wszystkiego, czego się zapragnie.
Pokręciła głową.
jak mogłaś... - słowa uwięzły jej w gardle. Odwróciła się od Hope i ukryła twarz w dłoniach. - Nie wiem nawet, co mam ci powiedzieć. Nie wiem... kim ty jesteś. - Opuściła ręce i spojrzała na matkę. - Nie wiem, kim ja jestem. Ponieważ kłamiesz. Ponieważ ukrywasz przede mną prawdę. Całe życie...
Lily spojrzała na Santosa, jakby szukała w jego oczach potwierdzenia. Uśmiechnął się na znak, że tak, że wzrok jej nie myli.
Wzruszył ramionami.

piasku, chociaż od dawna nie robił nic innego, jak tylko analizował ludzkość,

- A teraz postanowiłaś zostać starą panną.
Bardziej jednak niż plotkami przejmował się tym, że panna Gallant uznała go za
córeczki. Wmawiał sobie wtedy przez jakiś czas, że wszystko będzie dobrze, że nadał będzie wiódł beztroskie życie, że jego doskonale urządzony świat wcale się nie rozpada.

Spojrzała mu w oczy. Jej policzki i usta były zaróżowione, włosy splątane.

Tamten człowiek miał aparat zawieszony na pasku na szyi. Patrzyły, jak
butelki, rozmyślała o dwóch biednych dziewczynkach, o nauczycielce, o Dannym, o sobie
i rozwiązać. Ale był też myśliwym. Rainie znała go również z tej strony.

- Co pan o mnie wie?

– A matka?
panu, ponieważ będę pięć tysięcy kilometrów stąd. W razie kłopotów proszę
wycofałby jego sprawę z wokandy.