- Co się stało? - zapytał. - Boisz się, że cię uwiodę?

Proszę mi nie przerywać.
- Oczywiście, natychmiast cię zawołam.
Dobiegł ich jakiś hałas.
Santos do dziś pamiętał, jaką ogromną ulgę odczuł pewnego ranka, kiedy do ich drzwi zapukał szeryf z informacją, że Willy Smith nie żyje; ktoś poderżnął mu gardło w czasie bójki w barze. Czasami wspominał ojca i życzył mu wówczas miłego pobytu w piekle.
- To tutaj, dwadzieścia pięć.
Ojciec. Tylko on.
- Lucienie! - skarciła go ciotka. - Och, jestem taka zdenerwowana. Uśmiechaj się jak
zgorszył, ale jej bardzo się podobała jego szczerość. I udzielane przez niego lekcje, dużo
skrzyżował ramiona na piersi.
partnerką?
- Niech pan spróbuje.
Pracownia była nieduża, ale czysta i schludna. Sprawiała dobre wrażenie. Ten sam
- Hm? Aha, za chwilę. Trzymaj się blisko.
- Najpierw ty przestań kręcić uroczym tyłeczkiem.

- Wiesz, że tak.

- Lepiej bądź, Alexandro. - Ruszył do drzwi. - I zachowuj się grzecznie - przykazał na
Dwa metalowe cielska tarzały się rozjuszone po trawie,
Liz pokręciła głową i zacisnęła dłonie na podołku.

- Damy nie przeklinają.

Zdążył już wysiąść.
mówiąc, na pewno z czasem sam do wszystkiego dojdziesz, tylko
nowojorczyka, przywykłego do wygodnego rozgardiaszu. Okna w

Teraz nie muszę się o nic martwić.

na dole i robił sobie w kuchni kanapkę, bo w ich własnej lodówce
— Ależ ja nie... spodziewałam się, że wasza wysokość...
- Głowa mnie boli, Groosi. Przepraszam, że cię tak